Coraz mniej pracowników musi czekać na zaległe wynagrodzenia

Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że o 36 proc. spadła liczba niewypłacania pensji w kontrolowanych zakładach. W skali całego kraju jest także mniej skarg pracowników na niewypłacanie różnego rodzaju innych niż pensja świadczeń.

W pierwszym kwartale tego roku PIP nałożyła na pracodawców łącznie 1600 mandatów na kwotę 2 mln zł, a w analogicznym okresie ubiegłego roku było 1682 mandatów na 2,2 mln zł. Do sądu trafiły teraz 353 wnioski o ukaranie pracodawców. Rok temu było ich ponad 100 więcej.

 – Odpuścił kryzys, a my przycisnęliśmy.  To sukces nas wszystkich. Zmierzamy w dobrym kierunku. – mówi Tadeusz Zając, główny inspektor pracy.

Szef PIP podkreśla także, że bardzo wielu pracodawców, ale i ich organizacji czy organizacji związkowych doceniło wagę problemu.
– Niepłacenie człowiekowi wynagrodzenia za pracę jest rzeczą niedopuszczalną, żeby nie wyrażać się gorzej – mówi.
Tłumaczy, że nie zawsze wina leży bezpośrednio po stronie konkretnego pracodawcy. Za część opóźnień w wypłacaniu wynagrodzeń odpowiadają zwykłe błędy w wyliczeniach. One zaś wynikają z bardzo skomplikowanego ustawodawstwa. Dotyczy to zwłaszcza małych i średnich firm, których często nie stać na korzystanie z licznego zespołu ludzi odpowiedzialnych za znajomość ciągle zmieniających się przepisów fiskalnych.
Inny pozytywny aspekt zmian na polskim rynku pracy to chęć ze strony pracodawców do rozwiązywania problemów. Tadeusz Zając szacuje, że w ciągu pierwszego kwartału tego roku liczba pracodawców, którzy zgłosili się do PIP o pomoc w rozwiązaniu problematycznych kwestii dotyczących wypłaty wynagrodzeń wzrosła o blisko 30 proc.
W I kwartale tego roku przeprowadzono 23 tys. kontroli sprawdzających, czy wynagrodzenia są wypłacane w terminie. W ubiegłym roku w ciągu pierwszych trzech miesięcy takich kontroli przeprowadzono 26 tys.
Liczba pracodawców, którzy nie płacą swoim pracownikom spadła z 5400 do 5100.
– Rozumiemy trudności ekonomiczne pracodawców, ale dla nas to patologia. I zdecydowanie, niezależnie od przyczyny, będziemy stosować odpowiednie sankcje. Zwłaszcza wobec takich pracodawców, którzy nie płacąc pracownikom kredytują w ten sposób swoją działalność – mówił Tadeusz Zając.
– Od lutego trwają spotkania inspektorów pracy z reprezentatywnymi organizacjami pracodawców i związkami zawodowymi w tej sprawie – wskazuje wiceszefowa PIP Anna Tomczyk. Do tej pory odbyło się kilka spotkań, na których zastanawiano się nad odpowiednimi rozwiązaniami prawnymi. Chodzi także o takie zmiany prawne, które wyeliminują popełnianie błędów przez pracodawców. Teraz przygotowanym pakietem zmian ma się zająć komisja trójstronna. 

– W Polsce nie można pracować za darmo. Nie ma takiej możliwości, chyba że na umowy cywilnoprawne. Sąd Najwyższy wielokrotnie potwierdzał, że niewypłacanie wynagrodzenia to ciężkie naruszenie prawa z winy pracodawcy. Niezależnie od tego, jaka była tego przyczyna, czy próbuje temu jakoś zaradzić, czy nie otrzymał pieniędzy od swojego kontrahenta, pracodawca musi zawsze być przygotowanym na to, że interes może iść gorzej i mieć odpowiednie środki. Pracownik może wtedy wypowiedzieć umowę o pracę bez wypowiedzenia, ale będzie bez pracy. Pozostaje mu wtedy sąd albo inspekcja pracy – tłumaczy Marian Liwo, wiceszef Państwowej Inspekcji Pracy.

Źródło: www.tygodniksolidarnosc.com

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz