prof. dr. hab. Oskar Stanisław Czarnik (1937 – 2026)

 

ś.p.  prof. dr hab. Oskar Stanisław Czarnik

(1937 – 2026)

Ze smutkiem i głębokim żalem informujemy o śmierci byłego pracownika Biblioteki Narodowej, człowieka o wysokiej kulturze osobistej, cenionego badacza polskiej kultury literackiej XX w., kierownika Instytutu Książki i Czytelnictwa prof. dr hab. Oskara Stanisława Czarnika – współzałożyciela i pierwszego Przewodniczącego Komisji Zakładowej nr 17 NSZZ „Solidarność” przy Bibliotece Narodowej.
Pogrzeb odbędzie się 13 lutego 2026 roku o godz. 12.30, w Kościele św. Kazimierza
Królewicza w Kobyłce (ul. Królewska 15).
Wspomnienie o pierwszym Przewodniczącym Komisji Zakładowej nr 17 NSZZ „Solidarność” prof. dr hab. Oskarze Stanisławie Czarniku
Z ogromnym żalem informuję, że 6 lutego 2026 r. zmarł w wieku 88 lat prof. dr hab. Oskar Stanisław Czarnik, ceniony badacz polskiej kultury literackiej XX w. w kraju i zagranicą. W latach 1978–2008 pracownik Biblioteki Narodowej.
Początkowo zatrudniono go w Zakładzie Katalogów Centralnych, a następnie w Instytucie Książki i Czytelnictwa, w tym od 1984 r. w Sekcji, a od 1986 r. w Zakładzie Badania Historii Czytelnictwa. W 2001 r. został kierownikiem całego Instytutu. Od 1995 r. wykładowca uniwersytecki. Współorganizator i pierwszy przewodniczący KZ NSZZ „Solidarność” w BN (w wyborach otrzymał 95% głosów). W stanie wojennym internowany w Białołęce i Jaworzu, wkrótce po tym, gdy – jako jedyny z zatrzymanych w czasie strajku – „odmówił podpisania zobowiązania o zaniechaniu wrogiej działalności” oraz oświadczył, że był tego strajku organizatorem i „odmówił dalszej rozmowy z funkcjonariuszami SB”. Dokładnie swoje ówczesne doświadczenia Oskar opisał w książce Czas trudnej próby…, wydanej w 2022 r. przez Wydawnictwo „Nieoczywiste” (weterana niezależnego ruchu wydawniczego w Polsce – Grzegorza Boguty). Po zmianie ustrojowej został działaczem samorządowym w Kobyłce, był członkiem Rady Fundacji Pomocy Bibliotekom Polskim, a szczególnie aktywnie zajmował się wysyłaniem i propagowaniem książki polskiej na Wschodzie (uważał to za swą powinność, wszak urodził się we Lwowie).
Upłynęło 50 lat, od czasu gdy w połowie lat 70. XX w. poznaliśmy się na zebraniach Pracowni Badań Współczesnej Kultury Literackiej w IBL PAN,
kierowanej przez prof. Stefana Żółkiewskiego, ale zbliżyliśmy się znacznie dopiero w 1980 r., gdy – jako kontroler realizacji porozumień z Dyrekcją BN –
wszedłem w skład Komisji Zakładowej. Gdy w 1984 r. Oskar został moim podwładnym, spotykaliśmy się codziennie. Miał już wtedy stopień doktora (pracę obronił w 1979 r.). Po kilku latach (w 1992 r.) uzyskał habilitację, a następnie (w 2003 r.) tytuł profesora. Sporo publikował w czasopismach i wydawnictwach zbiorowych, ale do największych jego osiągnięć należy zaliczyć 3 książki: Między dwoma sierpniami… (1993 r.), Ideowe i literackie wybory „Robotnika” w latach 1918-1939 (1996 r.) oraz W drodze do utraconej Itaki… (2012 r.), poświęconą dziejom polskiej książki na obczyźnie w okresie II wojny światowej. W 1989 r. Oskar był też jednym z dwóch najważniejszych kuratorów ważnej wystawy „Wydawnictwa polskie 1939-1945”, na której udało nam się pokazać licznym zwiedzającym wiele dotychczasowych prohibitów bibliotecznych. Redagowałem wszystkie Jego teksty powstałe w czasie wspólnej pracy w IKiCz. Ceniłem warsztat naukowy Oskara: bardzo szeroki chronologicznie i geograficznie zakres zainteresowań; zarówno tematyczne, jak i typologiczne bogactwo dorobku; wykorzystywanie trudno dostępnej bazy materiałowej; przede wszystkim zaś życzliwy obiektywizm (choć miał On oczywiście skrystalizowane poglądy polityczne). Toczyliśmy czasem wielogodzinne spory, ale – jak się wydaje – z obopólną korzyścią.
Także po Jego odejściu na emeryturę utrzymywaliśmy stałe kontakty: np. dla Wydawnictwa „Nieoczywiste” redagowałem Jego wspomnienia, recenzowałem także niezwykle interesujące relacje matki Oskara, Halszki Chmielowskiej-Guilley z okresu II wojny światowej. Dzwoniliśmy do siebie systematycznie. Choć On – mówiąc żartobliwie – był zawsze wielbicielem (i wykonawcą) pieśni patriotycznych w rodzaju Tysiąc walecznych opuszcza Warszawę, a ja słuchałem np. Muddy Watersa czy Jimmi Hendrixa, nie przeszkadzało nam to rozmawiać o wyprawach w góry, wycieczkach rowerowych, o Jego rodzinie i z czasem – coraz częściej – o dolegliwościach zdrowotnych.
Zapamiętam Go jako człowieka życzliwego, wiernego wyznawanym
wartościom, skromnego, takiego, który w każdej sytuacji potrafił zachować się z godnością. Dla ludzi, którzy go znali pozostanie On na zawsze moralnym autorytetem.
Żegnaj Przyjacielu!
Janusz Kostecki