„Bo nie wyobrażasz sobie, ile ja nocy nie spałam jak ciągłe myślałam, gdzie jesteś, co robisz i czy w ogóle żyjesz (…) było straszne, ale to przeszło i będę teraz spokojnie spała (…), że żyjesz, że wrócisz, że (…) to za 2, 3, 4 lata, ale wrócisz, prawda, kochaneczku? I będzie znów nam tak dobrze, jak kiedyś, prawda?” – z listu, który jedna z przyszłych ofiar katyńskich otrzymała od najbliższych, a który niezwykłym zbiegiem okoliczności przetrwał w grobie ponad pięćdziesiąt lat.
Prawdy nie zna tylko ten, kto nie chce
„Bo nie wyobrażasz sobie, ile ja nocy nie spałam jak ciągłe myślałam, gdzie jesteś, co robisz i czy w ogóle żyjesz (…) było straszne, ale to przeszło i będę teraz spokojnie spała (…), że żyjesz, że wrócisz, że (…) to za 2, 3, 4 lata, ale wrócisz, prawda, kochaneczku? I będzie znów nam tak dobrze, jak kiedyś, prawda?” – z listu, który jedna z przyszłych ofiar katyńskich otrzymała od najbliższych, a który niezwykłym zbiegiem okoliczności przetrwał w grobie ponad pięćdziesiąt lat.
Dalsze wiadomości o losach 20 tysięcy oficerów Wojska Polskiego i innych funkcjonariuszy państwa rodziny otrzymały dopiero na wiosnę 1943 roku, już nie z listów, lecz z list katyńskich ogłaszanych przez Niemców w miarę identyfikacji ofiar z dołów śmierci w lasku pod Smoleńskiem. Ostatnie listy od jeńców polskich w Związku Radzieckim pochodziły sprzed połowy marca 1940 roku.
Przez pół wieku termin "zbrodnia katyńska" był odnoszony wyłącznie do czternastu i pół tysięcy jeńców z trzech wymordowanych obozów. Dzięki dokumentom, wydanym stronie polskiej na polecenie prezydenta Rosji Borysa Jelcyna w 1992 roku, można było dopisać do tej listy siedem i pół tysiąca więźniów NKWD, straconych na mocy tej samej decyzji Biura Politycznego KPZR z 5 marca 1940 roku. Imienne listy ofiar zbrodni, miejsca i dokładne daty śmierci w większości wciąż pozostają nieznane. Z badań historyków wynika również, że deportowanie rodzin jeńców i więźniów 18 kwietnia 1940 roku było elementem tego samego planu eksterminacji elit polskich przez radzieckiego okupanta.
W 2000 roku dzięki staraniom kapelana Rodzin Katyńskich, księdza prałata Zdzisława Peszkowskiego odbyło się uroczyste otwarcie Polskich Cmentarzy Wojennych w Charkowie, Katyniu i Miednoje.
Instytut Pamięci Narodowej uznał mord w Katyniu jako zbrodnię przeciwko ludzkości, która nie ulega przedawnieniu. Rosja do tej pory nie uznaje Zbrodni Katyńskiej za ludobójstwo. Jest to powodowane obawami, że spowodowałoby to żądanie odszkodowań dla rodzin ofiar oraz tym, że w przypadku ludobójstwa nie można by było sprawców zbrodni objąć przedawnieniem. 11 marca 2005 roku Główna Prokuratura Wojskowa Federacji Rosyjskiej oświadczyła, że "nie znalazła podstaw do uznania mordu katyńskiego za ludobójstwo".
W styczniu 2009 r. Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego Rosji oddaliło zażalenia rosyjskich prawników, reprezentujących rodziny 10 ofiar mordu NKWD na polskich oficerach w Katyniu w 1940 roku. Kolegium utrzymało w mocy wyrok Moskiewskiego Okręgowego Sądu Wojskowego. Adwokaci rodzin zapowiedzieli, że zaskarżą decyzję rosyjskiego sądu do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Rząd w Warszawie wsparł ich skargę w sprawie katyńskiej przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!