
Ksiądz Stanisław Małkowski był człowiekiem niezłomnym.
Niezależnie od ocen, trudno odmówić mu konsekwencji: od czasów PRL po współczesność był wierny przekonaniu, że obowiązkiem księdza jest nie tylko sprawowanie sakramentów, lecz także publiczne świadczenie o prawdzie.
Urodzony w 1944 roku dorastał w rzeczywistości Polski podporządkowanej komunistycznej władzy, która próbowała ograniczać wpływ Kościoła, usuwać religię z życia publicznego i poddawać społeczeństwo ideologicznej kontroli.
Święcenia kapłańskie przyjął w 1974 r. w archidiecezji warszawskiej. W kolejnych latach pracował duszpastersko, a z czasem coraz wyraźniej angażował się w środowiska opozycyjne wobec władz PRL.
Nie ograniczał swojej posługi do murów świątyni. Wspierał ludzi prześladowanych, uczestniczył w życiu niezależnych środowisk społecznych i był obecny tam, gdzie potrzebowano kapłana gotowego stanąć po stronie represjonowanych.
W czasie stanu wojennego. Ks. Małkowski należał do duchownych zaangażowanych w pomoc dla osób internowanych, ich rodzin, robotników i działaczy podziemia.
W jego kapłańskiej postawie ważne miejsce zajmowała współpraca i przyjaźń z bł. ks. Jerzym Popiełuszką, kapelanem ludzi pracy i jedną z najbardziej rozpoznawalnych ofiar komunistycznego terroru. Obaj należeli do kręgu duchownych, dla których Ewangelia i troska o godność człowieka nie były abstrakcyjnymi hasłami a przekładały się na konkretne czyny.
Po zamordowaniu bł. ks. Jerzego Popiełuszki kontynuował działalność, która była niewygodna dla władz. Jego nazwisko pojawiało się w materiałach aparatu bezpieczeństwa, a on sam doświadczał działań ze strony służby bezpieczeństwa.
Po 1989 r. ks. Małkowski nie wycofał się z życia publicznego. Uznawał, że odzyskanie formalnej suwerenności nie kończy sporu o kształt państwa, pamięć o ofiarach komunizmu, ochronę życia czy miejsce chrześcijaństwa w kulturze narodowej. Regularnie uczestniczył w uroczystościach patriotycznych, Mszach w intencji Ojczyzny oraz inicjatywach społecznych związanych z pamięcią o Żołnierzach Niezłomnych, ofiarach zbrodni komunistycznych i katastrofy smoleńskiej.
Występował podczas modlitw, uroczystości rocznicowych i zgromadzeń patriotycznych. Dla jego krytyków była to działalność zbyt silnie związana z bieżącym sporem politycznym, uważał jednak że kapłan nie może milczeć wtedy, gdy w grę wchodzą sprawy prawdy, sprawiedliwości oraz obrony życia.
Ks. Małkowski odwoływał się do tradycji Kościoła, w której ksiądz ma nie tylko prawo ale i obowiązek, przypominać o moralnym wymiarze życia społecznego, sprzeciwiać się wobec relatywizowania dobra i zła, prawdy i fałszu, sprawiedliwości i przemocy.
Działalność ks. Małkowskiego przynosiła mu uznanie części środowisk niepodległościowych i patriotycznych, ale także konflikty oraz krytykę.
Jego wypowiedzi były ostre, a postawa — jednoznaczna. Nie szukał języka, który wszystkim przypadnie do gustu. W polskim życiu publicznym, przyzwyczajonym do ostrożnych deklaracji i unikania tematów niewygodnych, taka konsekwencja z definicji budziła emocje i konsekwencje.
W jego przypadku nie chodziło jednak tylko o medialne kontrowersje. Najważniejsza była ciągłość postawy. Kapłan, który w PRL wspierał ludzi „Solidarności” i prześladowanych przez aparat komunistyczny, także w III RP pozostawał wierny przekonaniu, że wolność nie jest dana raz na zawsze a wymaga troski, pamięci i odwagi przeciwstawienia się presji większości.
Ksiądz Stanisław Małkowski przez całe życie wybierał drogę wymagającą odwagi. Pozostaje jednym z rozpoznawalnych kapłanów niezłomnych: wiernych Kościołowi, pamięci o ofiarach komunizmu oraz przekonaniu, że prawda — nawet niewygodna — nie powinna być przemilczana.
Znałem Go osobiście, był moim pierwszym spowiednikiem oraz przez lata jeździłem razem z nim autobusem -ja na zajęcia z języka starogreckiego na ATK Wójcickiego, On na poranne msze na Cmentarzu Północnym.
Nasze rozmowy na zawsze pozostaną w mej pamięci.
Piotr Żurek
fot. W Polsce 24
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!